Ewa Demarczyk - Jaki śmieszny jesteś...
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (28)
> Ani wsiowe, ani krakowskie, ani warszawskie proszę Państwa! To tzw "ł" górnojezyczne, które kiedyś było normą w języku polskim!!!! Do dziś na wschodnich rubieżach Polski można je usłyszeć bowiem pochodzenie ma to samo z rosyjskim "ł", z języka prasłowiańskiego. U Rosjan taka wymowa pozostała nienaruszona, u nas zanika... A szkoda, bo charakteryzowała elity. Nie wieś. Jeszcze do niedawna w szkołach teartalnych "ł" górnojezyczne było obowiązkowe na zajęciach z dykcji.
> Cóż... takie mamy dziś elity i taką wiedzę...
>
>
> Tak przy okazji: jakoś nie godzi mi się zwykła pyskówka, epitety z takim tekstem z takimi twórcami.
> O tempora, o mores!
U mnie w budzie ksiądz też czasami, dyktując uczniom tekst, wypowiada taką głoskę. Ja się wtedy często śmieję.
> [noparse]Ani wsiowe, ani krakowskie, ani warszawskie proszę Państwa! To tzw "ł" górnojezyczne, które kiedyś było normą w języku polskim!!!! Do dziś na wschodnich rubieżach Polski można je usłyszeć bowiem pochodzenie ma to samo z rosyjskim "ł", z języka prasłowiańskiego. U Rosjan taka wymowa pozostała nienaruszona, u nas zanika... A szkoda, bo charakteryzowała elity. Nie wieś. Jeszcze do niedawna w szkołach teartalnych "ł" górnojezyczne było obowiązkowe na zajęciach z dykcji.
> Cóż... takie mamy dziś elity i taką wiedzę...
>
> Tak przy okazji: jakoś nie godzi mi się zwykła pyskówka, epitety z takim tekstem z takimi twórcami.
> O tempora, o mores![/noparse]
Dziękuję za ten komentarz:) Własnie chciałam cos podobnego napisać:) Miło czytać, że nie jestem sama z miłością i szacunkiem do języka ojczystego, który jest piękny i bogaty a - niestety - lekceważony przez jego codziennych użytkowników:(
A Pani Ewa..., no cóż... mogę Jej słuchać... i słuchać... i słuchać... I tak od ponad 20. lat... Aż dziwne, że w duszy nic się nie zmienia, choć życie doświadcza aż za bardzo...
Cóż... takie mamy dziś elity i taką wiedzę...
Tak przy okazji: jakoś nie godzi mi się zwykła pyskówka, epitety z takim tekstem z takimi twórcami.
O tempora, o mores!
cudowne, wspaniałe, życiowe, jedyne... I nie obchodzi mnie jakie "Ł"!
>
> to "ł" to nie jest aktorskie tylko tak się kiedyś mówiło w Warszawie (swoją drogą jest to bardzo wsiowe...)
PS. "ł" jest jednak bardzo poetyckie; szkoda, że mamy tak mało szacunku dla języka ojczystego.